Dobrze że na przystanku nie było nikogo. Bo nie ciekawie wygląda.
Co do przystanku to przypomniał mi się dowcip.
Sprowadził facet na lawecie z Niemiec samochód, "delikatnie bity" oczywiście w atrakcyjnej cenie.
Zawiózł do blacharza ten zwitek pogniecionych blach i mówi co bu to wyklepał.
Blacha mówi zrobi się - przyjdź pan za tydzień. Po tygodniu facet przychodzi a blacharz do niego:
-Panie nie wiem coś to pan kupił, ale jak bym nie klepał to mi przystanek autobusowy wychodzi.
